poniedziałek, 21 maja 2018

ZAKUPY Z DROGERII PIGMENT: Wcierka BANFI, AFFECT Evening Mood, LUMENE MATTE

Drogeria Pigment to zdecydowanie jedna z najlepszych drogerii w Krakowie, ale o tym wszystkie krakowianki dobrze wiedzą ;). Do Pigmentu zaglądam bardzo często, bo mają oszałamiający asortyment i non stop coś nowego (zawsze mówię, że Pigment to taki "stacjonarny internet" z kosmetykami - mają prawie wszystko). Dziś pokażę Wam co w ostatnim czasie kupiłam tam ciekawego, a są to bardzo fajne produkty, więc warto będzie powiedzieć o nich coś więcej.


BANFI HAJSZESZ | Jeśli jesteście choć w 1% włosomaniaczkami to na pewno o tej wcierce już słyszałyście. Węgierska wcierka Banfi bardzo szybko stała się prawdziwym hitem. Gdy tylko pojawiła się w Pigmencie kupiłam ją z nadzieją, że pomoże ograniczyć wypadanie włosów, które ostatnio osiągnęło u mnie apogeum :/. Banfi ma w swoim składzie ekstrakt z chrzanu i z gorczycy, ale także z jałowca i majeranku. Te składniki pobudzają wzrost włosów, więc wcierka sprawdza się przy zapuszczaniu włosów. Używam jej ponad miesiąc i widzę znaczny przyrost baby hair. Włosy wypadają co prawda cały czas, ale tutaj powody mogą być konkretniejsze, więc cieszę się, że chociaż pojawiły się nowe włosy. Banfi uchodzi za strasznie śmierdzącą wcierkę, ale powiem Wam że choć zapach jest specyficzny to nie odbieram go negatywnie i nie irytuje mnie.


LUMENE MATTE FOUNDATION | Niedawno skusiłam się również na nowy podkład, swoją drogą bardzo polecany Lumene Matte. Przyrównywany do Double Wear Light od Estee Lauder, a znacznie bardziej przystępny cenowo. Podkład faktycznie jest warty uwagi - od pierwszej aplikacji zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Ładnie wygląda na skórze, naturalnie i satynowo, ale jednocześnie ma niezłe krycie. Jest lekki, ale kryjący i przy tym długo się utrzymuje. Zaskoczyło mnie jednak, że nie ma nic wspólnego z matem, mimo swojej nazwy. Na mojej mieszanej skórze bardzo szybko się wybłyszcza, ale wybaczam mu to, bo ma wiele plusów. Fajny podkład, wart spróbowania, ale raczej nie dla tłustej, szybko przetłuszczającej się cery.


AFFECT EVENING MOOD | Palety Affect należą do moich ulubionych, a w Pigmencie mogę zawsze je "zbadać" przed zakupem. Odkąd odkryłam Naturally Matt, wiedziałam że będzie z tego coś więcej i jakiś czas temu dokupiłam piękną paletę Evening Mood. Obydwie palety to jakość na najwyższym poziomie - extremalna pigmentacja, znikome osypywanie się cieni i oczywiście świetny dobór kolorów. Evening Mood to kolory żywe jak i bardziej stonowane. Absolutnie uwielbiam w tej palecie węglową czerń, która jest mega mocna i ciemny brąz (takiego brązu nie mam w żadnej innej palecie!). Róż, pomarańcz czy zieleń też są piękne, ale używam ich rzadziej. W paletach Affect najbardziej lubię maty, które są po prostu najlepsze na świecie ;).



IBRA Gąbka do podkładu | "Beauty blender" marki Ibra to już mój hit od dłuższego czasu - regularnie dokupuję te gąbeczki jak tylko poprzednie się zużyją. Moim zdaniem to jedne z najlepszych jajeczek na rynku, dodatkowo też bardzo dobre cenowo (około 20zł). Mięciutkie, świetnie się sprawdzają i równie łatwo domywają, za to cenię je dodatkowo. Są bardziej porowate niż np. Real Technique i chyba dzięki temu można je doprać naprawdę do czysta, a jak wiecie nie jest to zazwyczaj wcale takie łatwe. Szczerze polecam <3!


Są tu jakieś krakowianki, które regularnie odwiedzają Pigment ;)?

niedziela, 20 maja 2018

PALETA ZA 1 GROSZ: Makeup Revolution ONE MILLION PALETTE

Ta niezwykła paleta cieni powstała w podziękowaniu dla fanów marki Makeup Revolution z okazji miliona polubień oficjalnego profilu MUR na instagramie :). Dlaczego jeszcze paletka jest niezwykła? Jej koszt to tylko jeden grosz przy zakupach za minimum 75zł kosmetyków od Makeup Revolution (na Cocolita, LadyMakeup, eKobieca, KosmetykizAmeryki). Jeśli planowaliście akurat zakupy kosmetyków od Revolution to polecam skorzystać, bo paleta One Million to piękne kolory i bardzo dobra jakość.

Nie spodziewajcie się, że skoro to paleta za grosz to będzie to taka typowo "gratisowa" paletka miernej jakości. Cienie są fajnie napigmentowane, przyjemnie się nimi pracuje, choć te połyskujące trochę się osypują. Odcienie moim zdaniem świetne, zarówno na co dzień jak i na wieczór - myślę, że przypadną wielu osobom do gustu. Na pochwałę zasługuje też opakowanie, które jest porządne i z lusterkiem. Paleta także gabarytowo jest dość spora. Patrząc najpierw na zdjęcia spodziewałam się, że to będzie taka mini paleta, a w rzeczywistości okazała się znacznie większa.


Pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Maty ładnie się rozcierają, a błyszczące cienie są przyjemnie kremowe, ale potrzebują bazy i płaskiego pędzelka (ja lubię wklepywać je po prostu palcem). Kolory typowo moje, od razu wiedziałam że to zestawienie po które będę mogła często sięgać. W paletce mamy waniliowy cień rozświetlający, jasne złoto. miedź, matowy brudny róż, błyszczące bordo, matową śliwkę, perłową gorzką czekoladę i matowy brąz. Zestawienie kolorów bardzo trafione, brakuje mi jedynie jasnego matu, który chciałabym mieć w każdej palecie cieni ;).


Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda makijaż wykonany z użyciem tej paletki. Kolory jak zwykle wyszły na moich zdjęciach nie do końca dobrze oddane, ale używałam tu zarówno jasnego waniliowego cienia, ciemnego brązu, złota i miedzi.


Polecam, bo za grosik naprawdę warto :). Cała inicjatywa z taką paletą specjalnie z myślą o fanach marki jest bardzo fajna i pozytywna. Zazwyczaj w formie gratisów marki dorzucają coś co słabo się sprzedaje, a tutaj pierwszy raz spotykam się ze specjalnie skomponowaną paletą z tej okazji. A Wy co sądzicie?


czwartek, 17 maja 2018

✦ HYBRYDY: FAKTY I MITY ✦

Mimo, że manicure hybrydowy jest już popularny ładnych parę lat, to mam wrażenie że wciąż krąży wokół niego wiele błędnych przekonań! Zebrałam dziś te, które słyszę najczęściej - dotyczące ściągania hybryd, ich wpływu na płytkę paznokci, wykonywania hybryd w domu, a także uczuleń. Jestem ciekawa co o tym wszystkim sądzicie i czy Wy także często macie okazję słyszeć różne mity na temat lakierów hybrydowych.


1. HYBRYDY NISZCZĄ PAZNOKCIE! | MIT! Hybryda sama w sobie raczej nie ma jak paznokci zniszczyć, ale już jej ściąganie może negatywnie wpłynąć na stan płytki. Właściwie każda metoda usuwania lakieru hybrydowego trochę osłabia paznokcie: jeśli paznokcie odmaczamy w acetonie i hybryda ładnie się rozpuści to zniszczenie będzie minimalne, ale jednak aceton zawsze trochę przesusza paznokcie i skórę wokół nich. Jeśli hybrydę zerwiemy to paznokcie będą prawdopodobnie w opłakanym stanie. Także generalnie uważam to hasło za mit choć z nutką prawdy, bo w końcu tą hybrydę zawsze trzeba jakoś usunąć. Jednak najczęściej jest to chyba zdanie powtarzane przez osoby, które brutalnie zerwały lakier hybrydowy i zwaliły całą winę na sam produkt. Zdarza mi się również słyszeć, że hybrydy trwale zniszczyły komuś paznokcie, ale zawsze biorę to jednak nie do końca na serio - w końcu płytka odrasta.

2. OD HYBRYD TRZEBA ROBIĆ PRZERWY | FAKT/MIT! To zależy. Wychodzę z założenia, że najważniejsza jest po prostu obserwacja płytki paznokcia. Jeśli paznokcie zaczynają stawać się zauważalnie słabe, cienkie to warto zrobić sobie przerwę i dać im trochę odpocząć. Są jednak osoby, które uważają, że po zrobieniu hybryd dwa razy pod rząd trzeba obowiązkowo robić przerwę, a są i takie które mają manicure hybrydowy non stop od paru lat. Szczerze mówiąc nie jestem ani za pierwszą opcją ani za drugą, ale właśnie nad oceną stanu paznokci.

3. HYBRYD LEPIEJ NIE ROBIĆ W DOMU | FAKT/MIT! Znów nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ wszystko zależy od wiedzy oraz umiejętności osoby wykonującej taki manicure oraz od produktów jakie posiada. Moim zdaniem lepiej nie brać się za domowy manicure hybrydowy jeśli nie mamy o nim pojęcia, bo możemy narobić sobie tylko kłopotów. Najrozsądniej będzie oczywiście najpierw się douczyć, może nawet wybrać się na szybki kurs albo poprosić o poradę kogoś kto ma już w tym wprawę. Oczywiście każdy będzie w stanie jakieś tam hybrydy zrobić, ale nie chodzi o to żeby zrobić to źle np. zalewając skórki czy przepiłowując płytkę.

4. MANICURE HYBRYDOWY MOŻNA NOSIĆ DO OPORU | MIT! Zdarzają się takie opinie, ale moim zdaniem to nie jest dobra opcja dla naszych paznokci. Bardzo często po dwóch tygodniach noszenia lakier gdzieniegdzie odchodzi od płytki, czasem w sposób zupełnie dla nas niezauważalny. Pod hybrydę może dostawać się woda, ale też właściwie cokolwiek innego i chociaż przy hybrydzie nie jest tak łatwo o jakieś zakażenie (jak np. przy żelu) to mimo wszystko uważam, że po dwóch, max trzech tygodniach należy lakier hybrydowy zdjąć i zrobić na nowo.

5. WSZYSTKIE LAKIERY HYBRYDOWE MOGĄ UCZULAĆ | FAKT! Nie jestem w tym temacie specjalistą, nie robiłam żadnych badań, ale uczulić może nas tak naprawdę cokolwiek, przeróżne substancje i pokarmy. Podobnie jest z kosmetykami i lakierami hybrydowymi, aczkolwiek aby dmuchać na zimne lepiej wybierać takie z bezpieczniejszą formułą 3-free (np. Mollon, Orly, Indigo). Jeśli już macie w swoich zbiorach lakiery hybrydowe, które nie mają takiej formuły to może warto pomyśleć o zainwestowaniu w bazę z lepszym składem. Przy reakcji alergicznej też należy wykluczyć inne czynniki jak aceton albo pył ze starego lakieru hybrydowego unoszący się podczas piłowania.

6. LAMPY UV SĄ SZKODLIWE | FAKT! W jakimś stopniu są, to w końcu promieniowanie UV. Wokół tego konkretnego tematu krążą bardzo sprzeczne opinie. Powiem szczerze, że jakiś czas temu starałam się zgłębić ten problem dokładniej, jednak nie mam na tyle dużej wiedzy aby wyciągnąć swoje wnioski z różnych źródeł, które przeczytałam. Spotkałam się z opinią, że dawka promieniowania podczas jednego zabiegu wykonywania manicure hybrydowego jest na tyle szkodliwa, że należałoby taki manicure wykonywać maxymalnie sześć razy w roku. Inna opinia, która była moim zdaniem lepiej uargumentowana mówiła, że promieniowanie przyjęte podczas jednego zabiegu można przyrównać do krótkiego spaceru w pochmurny dzień. Jaka jest prawda? Do końca nie wiem. Jeśli chcecie możliwie jak najbardziej zabezpieczyć się przed szkodliwym wpływem lamp to zainwestujcie w specjalne rękawiczki ochronne (bez końcówek na paznokcie). Lampy LED działają niestety w ten sam sposób.

7. HYBRYDY WZMACNIAJĄ PAZNOKCIE | MIT! Lakiery hybrydowe nie poprawiają stanu paznokci, ale stanowią dodatkową (i to mocną) warstwę, dlatego paznokcie wydają się dużo mocniejsze. Lakier hybrydowy jest taką barierą dla paznokci i dzięki niemu często osobom o słabej, rozdwajającej się płytce dopiero przy hybrydach udaje się zapuścić paznokcie. Jednak sama hybryda nie działa na paznokcie wzmacniająco czy regenerująco. Niby oczywista oczywistość, ale na pozór, bo wiele osób ma w tym temacie wątpliwości. Sporo osób zastanawia się też nad wpływem na płytkę bazy proteinowej, ale moim zdaniem jest z nią podobnie jak z innymi hybrydami.

8. PRZY HYBRYDACH TRZEBA SPRZĄTAĆ W RĘKAWICZKACH | FAKT/MIT! Znów niejednoznacznie. Przy jednorazowym hardcorowym sprzątaniu faktycznie lepiej założyć rękawiczki ochronne aby uniknąć np. zarysowania powierzchni lakieru hybrydowego. Jednak noszenie jednorazowych rękawiczek non stop bardzo skraca trwałość hybrydy (osoby pracujące w rękawiczkach wiedzą o czym mówię). Przyczyna jest prosta - w rękawiczkach dłonie są bardziej wilgotne i taki stan przez większość dnia wpływa negatywnie na trwałość hybrydy. Także rękawiczki jak najbardziej, ale raczej okazyjnie.

9. HYBRYDY Z ALIEXPRESS SĄ NIEBEZPIECZNE | FAKT/MIT! Wiele osób zamawia lakiery hybrydowe na aliexpress za dolara, tyle samo osób ufa tylko droższym markom. Jaka jest prawda? Chińskie hybrydy zamawiamy poniekąd na własne ryzyko. Co prawda masa osób jest z nich bardzo zadowolona (i ja również czasem używam takich hybryd), ale myślę że to decyzja na własną odpowiedzialność. Na pewno każdemu odradzałabym używanie chińskich hybryd na innych osobach, bo jeśli niefortunnie wystąpiłaby alergia to nie będzie możliwości odwołania się do producenta.

10. JASNE KOLORY HYBRYD SIĘ BRUDZĄ | FAKT! Wiele osób uwielbia bardzo jasne, pastelowe, rozbielone odcienie lakierów hybrydowych, ale niestety mają one tendencję do brudzenia się. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że kolor jest znacznie ciemniejszy, ale w porównaniu ze świeżym lakierem z buteleczki różnica potrafi być spora. Dlatego jasne odcienie nie sprawdzają się na stopach jeśli nosimy ciasne buty i skarpetki, które lubią farbować ;).


Dajcie znać czy zgadzacie się tym co napisałam, jakie są Wasze spostrzeżenia... a może macie jakieś pytania?


  • Lakierem z dzisiejszych zdjęć jest przepiękny STARDORO nr 12184



środa, 16 maja 2018

ROSSMANN Promocja 2+2 na produkty do pielęgnacji twarzy

Rossmann wkracza z kolejną dużą promocją: 2+2 na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Oczywiście oficjalne, potwierdzone info pojawi się zapewne dopiero w dniu promocji, ale jak zwykle "przecieki" są już dużo wcześniej ;). Promocja wchodzi już w ten piątek i potrwa do 28 maja. Prawdopodobnie będzie dostępna jedynie dla członków Klubu Rossmann (trzeba pobrać aplikację). Jak działa promocja? Należy kupić cztery różne produkty do pielęgnacji twarzy - dwa tańsze będą gratis. Aby było to dla nas opłacalne najlepiej oczywiście wybrać kosmetyki zbliżone cenowo. Z promocji prawdopodobnie można będzie skorzystać tylko jeden raz.


  • KIEDY: OD 18 do 28 MAJA
  • NA CZYM POLEGA: NALEŻY KUPIĆ 4 RÓŻNE PRODUKTY DO PIELĘGNACJI TWARZY, A DWA TAŃSZE OTRZYMAMY GRATIS
  • DLA: CZŁONKÓW KLUBU ROSSMANN
Przed zakupami warto też sprawdzać, które produkty dokładnie wejdą w promocję. Nierzadko okazuje się, że pojawiają się wyjątki, które mimo zaliczania się do promocyjnych kategorii produktów nie wchodzą z obniżką. Nie wiem jak będzie np. z maseczkami.


CO KUPIĆ? CO POLECAM?

DEMAKIJAŻ I TONIZOWANIE | Zdecydowanie polecam słynną już pastę oczyszczającą Liście Manuka z Ziaji. Pasta jest niedroga, gęsta, "glinkowa" i fajnie się sprawdza w roli kremu myjącego lub peelingu. Warto ją sprawdzić przy skórze tłustej lub mieszanej. Jeśli szukacie płynu micelarnego to oczywiście warto brać hit: płyn micelarny 3w1 Garnier (różowy). To jeden z najlepszych miceli jaki można znaleźć, super skuteczny i niezwykle łagodny. Uwielbiam ten płyn, ale lubię też wersję z olejkiem, którą ogólnie również polecam, ale odradzam osobom, które nie lubią tłustego filmu na skórze, bo ten płyn jednak lekko go pozostawia. Jeśli tonik to różany Magic Rose Evree - nawilżający, łagodzący tonik w sprayu o zapachu róż. 

ZŁUSZCZANIE | Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie nowy peeling L'Oreal Sugar Scrubs z olejkiem z pestek winogron. Jest gęsty, ładnie pachnie i fajnie działa, dlatego gdybym miała brać jakiś peeling mechaniczny to na pewno byłby to właśnie ten. Ciekawym peelingiem jest Olejkowy Termo Peeling z Perfecty. Ma konsystencję miodu (pierwszy raz się z taką spotkałam) i bardzo przyjemnie się go używa, jednak bardziej skuteczny jest dla mnie L'Oreal. Najlepszy peeling enzymatyczny to Ava Maska Enzymatyczna. Nie wiem czy ta seria marki Ava jest jeszcze w Rossmannach, bo nie we wszystkich ją widuję, ale na pewno widziałam ją podczas ubiegłej promocji. Maskę bardzo polecam, świetna w swojej kategorii. 



NAWILŻANIE | Jeśli rozglądacie się za lekkim kremem na lato to możecie spróbować Aqua Bomb od Garnier. To krem o fajnej żelowo-kremowej konsystencji, który błyskawicznie się wchłania. Z lekkich nawilżaczy świetna jest jeszcze Skoncentrowana Emulsja Hydro Magnetic od Perfecty - to mój tańszy zamiennik cudownego lotionu z Galenic. To również super lekka emulsja, która momentalnie się wchłania, ale ładnie nawilża skórę (a takie właśnie uwielbiam pod makijaż). Z podobnej kategorii bardzo lubiłam jeszcze serum Phenomen C od Perfecty. Nie jest to typowe serum z witaminą C, nie działa w ten sposób, ale pod makijaż jest wspaniałe, mega lekkie ale nawilżające. Z bardziej bogatych formuł lubię krem Cica Cream Revitalift od L'Oreal, o którym niedawno pisałam na blogu i Olejkowy Rytuał tej samej marki (dość lekki jak na olejek, bardzo uniwersalny).


PIELĘGNACJA SPECJALNA | Z produktów o bardziej konkretnym przeznaczeniu mam moje dwie sprawdzone propozycje. Pierwszą z nich jest krem, który idealnie się u mnie sprawdza na upały - krem matujący Barwa Siarkowa. Od razu uprzedzam, że to bardzo specyficzny produkt, raczej tylko dla cery mocno przetłuszczającej się. Ten krem trzyma u mnie mat lepiej niż niejedna baza, ale stosuję go jedynie na dzień i w momentach kiedy moja cera przetłuszcza się dużo bardziej niż zwykle. Drugim kosmetykiem, który uwielbiam i wspominałam o nim nie raz jest serum z witaminą C z Mincer Pharma. Świetne serum, które na pewno warto włączyć do pielęgnacji!


CO KUPIĘ? Jeszcze nie wiem, ale mam kilka typów. Ciekawi mnie krem 3w1 Botanical Balm od Garnier. To niby krem na dzień + krem na noc + maska (wiadomo, że każdy krem można tak zastosować, ale mimo wszystko i tak mnie kusi). Od dawna mam też ochotę na maskę Black Rose od Evree. Z nowych produktów wyszukałam też kilka ciekawych np. Evree Soda Clean - sodowy puder do mycia twarzy. Czytałam też trochę dobrego na temat serii z zieloną herbatą z Bielendy, dlatego serum Zielona Herbata będę mieć na oku. L'Oreal ma z kolei coś takiego jak Hydra Genius Płynna Pielęgnacja Nawilżająca - tu z kolei zastanawia mnie czy to będzie coś w rodzaju lekkiego serum. Pod uwagę wezmę też miodową maskę do masażu twarzy Lirene, brzmi bardzo interesująco!


CZEGO NIE POLECAM? Właściwie nie ma wielu takich produktów. Na pewno nie znalazłam żadnych totalnych bubli. Osobiście nie kupiłabym więcej takich produktów jak Carbo Detox węglowy żel do mycia twarzy i węglowy krem micelarny od Bielendy. Nie są wcale bardzo złe, ale trochę mało skuteczne, więc średnio się u mnie sprawdzały. Średnio również wypadło serum różane z Bielendy, choć już olejek myjący z tej serii bardzo lubię. Nie przepadam jeszcze za płynem micelarnym Hydro Magnetic z Perfecty, bo szczypie mnie w oczy.

Skorzystacie? Co polecacie?

niedziela, 13 maja 2018

🔥 HIT: Cienie GLAM&SHINE od MY SECRET 🔥

Na dzisiejszy wieczór prawdziwy hit i to za niewielkie pieniądze! Glam&Shine od My Secret to zdecydowanie jedne z najlepszych jakościowo, niedrogich cieni pojedynczych jakie możemy dostać. Cienie są mocno błyszczące, wręcz o foliowym wykończeniu, bardzo miękkie i kremowe w dotyku. Lepsze niż błyszczące cienie Inglota (a podobne cenowo do wkładów), moim zdaniem również lepsze od błyszczących cieni Zoevy. Dorównują foliowym cieniom Makeup Geek (które są super!) i połyskującym cieniom z palet Juvia's Place. Wiecie jak to czasem jest... cudze chwalicie, swego nie znacie ;). Oczywiście wiem, że cienie od My Secret wiele osób dobrze zna, ale wydaje mi się, że zasługują na jeszcze większe uznanie.

Cienie z tej serii pojawiają się w małych, limitowanych kolekcjach (zazwyczaj na wiosnę i na jesień). Polecam zawsze upolować co fajniejsze odcienie, bo niestety potem znikają z oferty. Glam&Shine kosztują około 12zł, ale często można dorwać je nawet jeszcze taniej - na promocjach albo wyprzedażach. Markę My Secret znajdziecie oczywiście w sieci Drogerii Natura.


Poniżej możecie obejrzeć swatche - niektóre z kolorów są jeszcze w sprzedaży, inne zostały już wycofane. Zazwyczaj My Secret wprowadza w serii zarówno coś z odcieni bardziej dziennych, jasnych jak i nasyconych. Wszystkie z jasnych odcieni (12,13,4,8,6,7,9) mają podobną formułę, są bardzo miękkie, cudownie błyszczą i rozprowadzają się jak masło! Jedynie nr 9 jest nieco mniej "kremowy", ale różni się także wykończeniem - jest lekko duochromowy, a mniej foliowy. Mocniejsze kolory to również bajka, uwielbiam granat z nr 11, boski fiolet nr 1, leśną zieleń nr 16 (w rzeczywistości nie aż tak chłodną jak na zdjęciu). Od normy odbiega jedynie nr 10, który jest bardziej suchy, mniej błyszczący... ale specjalnie go nie żałuję, bo sam kolor też niekoniecznie do mnie przemawia.


Polecam baaardzo, bardzo! Do wieczorowych makeupów, dla fanek błysku są stworzone :). Myślę, że gdyby My Secret zamknęło cienie w jakiejś ładnie skomponowanej palecie to naprawdę miałaby szansę zostać prawdziwym hitem. Niedawno do oferty weszły trzy kolejne odcienie (z tego co widziałam na zdjęciu to boskie), ale jeszcze nie miałam okazji sprawdzić ich na żywo.


Kto ma i lubi :)?

beGLOSSY | Beauty Around The World

Ostatnia edycja beGlossy Beauty Around The World została stworzona z myślą o kompleksowym zadbaniu o siebie: w pudełku pojawiły się kosmetyki do pielęgnacji cery, włosów oraz coś do makijażu. Takie różnorodne zestawy lubię najbardziej i myślę, że taki mix produktów z różnych kategorii sprawdza się po prostu najlepiej. Box w tym miesiącu uważam za całkiem udany, zresztą zobaczcie same co ukryło się w pudełku :).


AUSSIE Suchy szampon Wash + Blow in a Can | Suchy szampon przyda się na lato i choć mam jeszcze do zużycia resztkę Batiste, to z chęcią sprawdzę i ten od Aussie, bo generalnie markę bardzo lubię. Moja wersja to Kool Kiwi Berry, pachnie owocowo, trochę słodko, a trochę świeżo - na lato w sam raz. Szampon jest pełnowymiarowy.

BIOOLEO Olej Macadamia | Bardzo cieszy mnie fakt, że w beGlossy pojawiają się naturalne oleje. Dla mnie najbardziej wielofunkcyjne z kosmetyków i zawsze je wykorzystuję czy to do twarzy, ciała czy do olejowania włosów. Tym razem to olej Macadamia od Biooleo. Olej to pełnowymiarowy produkt (buteleczka 30ml).

PIERRE RENE Pomadka Slim Lipstick | Nie zabrakło także kolorówki - w boxie znalazła się pełnowymiarowa pomadka od Pierre Rene w odcieniu pudrowego różu. Kolor jak najbardziej na plus, takie odcienie noszę non stop. Z tej serii nie miałam jeszcze pomadek, ale przyznaję że zapowiada się dobrze. Ma mocną pigmentację i kremową formułę.

VIANEK Wzmacniające serum do twarzy | Ucieszyło mnie również serum z Vianka. To kolejny pełnowymiarowy kosmetyk w tym beGlossy. Na to serum miałam już kiedyś ochotę, bo jest ono dedykowane cerze naczynkowej (czyli takiej jak moja). Póki co mogę je tylko pochwalić za lekką formułę i brak wyczuwalnego filmu na skórze. Co ciekawe serum ma tylko 15ml i obstawiam, że będzie raczej mało wydajne.

URIAGE Krem pod oczy Eau Thermale | Próbeczka kremu pod oczy od Uriage. Szkoda, że tylko próbeczka, bo Uriage ma bardzo dobre kosmetyki, ale fajnie że chociaż będzie można coś nowego wypróbować.

L'OREAL PARIS Sugar Scrubs | Dwie próbki z nowością rynkową - peelingiem od L'Oreal Sugar Scrubs. To rozświetlający, gęsty peeling o przyjemnym zapachu (wspominałam o nim dziś na stories). Zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie.


Podsumowując, pudełko uważam za udane, różnorodne i jak chodzi o mnie - trafione. Na plus zawsze nowości rynkowe i naturalne kosmetyki jak Vianek albo olej od Biooleo. Fajnie, że pojawiło się coś z kolorówki i to w ładnym, uniwersalnym kolorze. Większa część to kosmetyki pełnowymiarowe, co również oceniam na plus. Zabrakło mi może jedynie czegoś z mniej popularnych marek, bo zawsze takie produkty widzę w boxach najchętniej.